Do dziś nie wiem, od kogo dostaliśmy ręcznik plażowy z Kubusiem Puchatkiem jako prezent ślubny. Dosyć śmieszny prezent zważywszy na fakt, że nie mieliśmy wtedy dzieci. Nie będę się przecież pytać wszystkich gości, a także tych, którzy uczestniczyli tylko w ceremonii zaślubin w kościele. Aczkolwiek pamiętam zdziwienie, gdy rozpakowawszy prezenty ujrzeliśmy właśnie ten ręcznik. Pewnie, że on się przyda. Z drugiej strony może lepiej nie wiedzieć? W sumie nigdy nie czytałam przygód Kubusia Puchatka, ale wizualnie bardziej podoba mi się Prosiaczek. I byłoby super dostać na kolejnym ślubie ręcznik plażowy właśnie z Prosiaczkiem.
Wszystko przede mną, może moje marzenie się spełni. Jeśli się spełni będzie to znak, że to ktoś z mojej strony rozdaje bajkowe ręczniki, a nie ze strony moich mężów. To ograniczy grono potencjalnych „podejrzanych”. I wtedy będę miała dwa ręczniki z bohaterami tych bajek dla dzieci. Przecież małżeństwo składa się z dwóch osób, więc potrzeba dwóch ręczników. To takie proste i oczywiste zarazem.
Kategoria: po pracy Tagi:
Krzysztof Tajny agent